Z wizytą w stolicy

Nie wiedziałem czy przyjdzie. W końcu przez ostatnie dwa dni prawie się do niej nie odzywałem. Nie czułem się najlepiej, wróciłem z gór z jakimś dziwnym przeziębieniem i nie mogłem dojść do siebie. Od naszego ostatniego spotkania o którym możecie przeczytać tutaj minęły dwa tygodnie, a

To była spontaniczna decyzja, wsiadłem w auto około godziny 13. Tęskniłem za nią i chciałem ją zobaczyć. Ją i jej oczy piękne jak bursztyn znaleziony na nadbałtyckiej plaży późnym latem. Było w nich coś czego nie widziałem nigdy wcześniej, coś ekscytującego i tajemniczego, nie potrafię tego nazwać… Wieczorem byłem już w Warszawie. Wiedziałem w jakim jest hotelu bo to gdzie się zatrzyma napisała mi już kilka dni wcześniej.

Zameldowałem się w hotelu, wziąłem szybki prysznic i wysłałem jej wiadomość – zdjęcie z butelką dobrego alkoholu podpisane “wpadasz na drinka 🙂 ?”

Jeśli ścieżka jest piękna, nie pytaj, dokąd prowadzi.

Anatole France

“Idę” – wysłała wiadomość na komunikatorze. Tak więc znowu się spotkamy, tym razem w innych jeszcze bardziej ekscytujących okolicznościach. Już wcześniej przygotowałem wszystko tak, aby znowu niczego nam nie brakowało. Chociaż czasami mam wrażenie, że kiedy mamy siebie nawet na krótką chwilę to mamy już wszystko…

Przyszywające spojrzenie

Ściągnąłem buty i położyłem się wygodnie na hotelowym łóżku. Uchyliłem też drzwi od pokoju tak aby mogła wejść nie zwracając na siebie zbyt dużej uwagi. Minęło jeszcze parę minut zanim drzwi uchyliły się a moim oczom ukazała się Ona. Wiedziałem czego mogę się spodziewać ale to co ujrzałem, to co zobaczyłem w jej oczach, to jak na mnie patrzyła… Jak nigdy wcześniej.. Jak nigdy wcześniej żadna kobieta..

Przeszły mnie dreszcze po całym ciele. Patrzyłem na nią i nie mogłem wydobyć żadnego słowa, części ciała odmówiły posłuszeństwa. Leżałem i patrzyłem na nią a ona zbliżała się powoli i subtelnie z delikatnym uśmiechem na twarzy..

Nie wiedziałem że to spojrzenie przebiło się przez twardą do tej pory ścianę ognia chroniącą mnie przed strzałą amora… Z tego zdałem sobie sprawę dopiero na drugi dzień w drodze powrotnej do domu… Ale po kolei…

Podwójna niespodzianka

Patrzyła na mnie hipnotyzującym wręcz wzrokiem, do tej pory nie zdawałem sobie nawet sprawy z tego że tak można.

Była już na wyciągnięcie ręki a ja nadal leżałem wręcz nieruchomo wpatrzony w nią jak w Boginię. Biło od niej onieśmielające piękno. Rzuciła się na mnie i bez żadnego słowa objęła mocno i zaczęła całować. Nie tak zwyczajnie, nie beztrosko ale namiętnie i z pożądaniem gorącym jak lawa. Trwaliśmy w tym uścisku kilka minut, stęsknieni, szczęśliwi i niedowierzający chyba jeszcze że jesteśmy tutaj razem. Przed nami kolejna wspólna noc pełna uniesień, wyzywających spojrzeń i dzikiego seksu.

Niewiele pamiętam z tamtego wieczoru, bardzo dobrze pamiętam jednak to co wydarzyło się wczesnym rankiem…

Pierwszy raz odkąd trwały nasze spotkania Pan X po zobaczeniu mnie w pokoju hotelowym nie starał się mnie do siebie przyciągnąć, ale tak jakby zrobił krok w tył – zamarł dosłownie i w przenośni – nawet fizycznie. A ja mogłam się tylko zastanawiać co się mogło stać – w końcu przed przyjazdem nie odzywał się dwa dni i to zupełnie bez powodu. Pomyślałam wtedy : stało się to już ten moment – wewnętrzny żar, który nigdy nas nie opuszczał wypalił się i nigdy już nie będzie tak samo a nasz tryb RACE zmienił się bezpowrotnie w spokojne dryfowanie po oceanie…

Cudowne ozdrowienie

Spaliśmy tak kilka godzin, obudziłem się około 3:00-3:30 nad ranem, z zewnątrz do środka pokoju przez zasłonięte kotary nieśmiało przedostawały się już pierwsze promienie słońca, w pokoju panował półmrok. Nie wiem jak to możliwe ale po tych kilku godzinach przespanych u jej boku czułem się jak nowonarodzony. Byłem zrelaksowany a po przeziębieniu nie było śladu. Zdałem sobie sprawę z tego że wieczorem nie wszystko poszło po mojej myśli a złożyły się na to zapewne kiepskie samopoczucie, zmęczenie i… to co zobaczyłem w jej oczach – po prostu byłem zestresowany.

Moje obie dłonie powędrowały w jej kierunku i już po chwili dotykałem jej gorącej szyi. Prawa ręka błądziła po jej udach i jędrnych pośladkach. Ciągle spała. Nie mogłem się jednak oprzeć wewnętrznej pokusie, zacząłem ją całować. Zaczynając od szyi, przez ramiona i plecy a kończąc dopiero na pośladkach. Robiłem to namiętnie co jakąś chwilę delikatnie ją podgryzając. Włożyłem jedną dłoń między jej uda, obróciłem ją na plecy, mruknęła cicho przez sen a ja zacząłem całować jej uda tym razem od wewnątrz. Powoli zbliżałem się ustami do tego, co najlepsze.

Wilgotna ekstaza

Długo się nie zastanawiając zanurzyłem w niej swój język, najpierw niezbyt głęboko i rytmicznie lizałem ją, spoglądając czy choć trochę się już rozbudziła. Przez przymrużone powieki widziałem w jej oczach aprobatę na pobudkę jaką jej zaserwowałem. Rozochocony jej spojrzeniem nie przestawałem jej pieścić. Najpierw jeden a po chwili drugi palec znalazły się środku, była już cudownie wilgotna i zaczynała się wić z rozkoszy…

Po kilku dłuższych minutach takich pieszczot oboje byliśmy już spragnieni poczuć siebie jeszcze bliżej. Rozchylając jej uda moje usta wędrowały w górę przez brzuch, piersi, nabrzmiałe sutki aż do jej szyi i ostatecznie ust. Całując się namiętnie, w przypływie wzajemnej ekscytacji, kochaliśmy się tak niczym zatraceni, zupełnie bez poczucia upływającego czasu.

Nad ranem jednak obudził mnie pocałunkami. Nadal w półśnie poczułam delikatny i ciepły dotyk na całym ciele. Nie spodziewając się niczego długo nie mogłam się obudzić i trochę też nie chciałam po niespodziewanych wydarzeniach w nocy, ale wyczułam, jakby Pan X znów rozpaczliwie chciał mnie dla siebie. Było wspaniale i żadne z nas nie chciało kończyć ani wracać do rzeczywistości.
Mrs Quadrifoglio

Bez hamulców

Owinięci sobą przez bliżej nieokreślony czas ciągle mieliśmy ochotę na więcej. Przytulając ją mocno do siebie przemieściłem się na krawędź łóżka, a sam stanąłem przed nim. Ona była zupełnie naga, rozgrzana i ciągle spragniona, wyglądała obłędnie. Długo nie zastanawiając się sięgnąłem po skórzane kajdanki, które po chwili otulały jej nadgarstki. Stojąc tak przed nią nie mogłem przestać napawać się widokiem, który miałem przed sobą. Uklęknąłem przed nią, rozchylając jej uda zacząłem ją pieścić ustami i językiem, była cudownie wilgotna i gorąca jak lawa. Spojrzałem na nią – wyglądała pięknie i subtelnie, jej wzrok zdawał się teraz mówić tylko jedno – weź mnie. Minęło jeszcze kilkanaście sekund i znowu w przypływie euforii i ekstazy mogliśmy doznawać siebie. Kochaliśmy się tak do samego świtu, do utraty tchu, a nasze zmysły szalały z rozkoszy.

To była kolejna niezapomniana noc, a przed nami zapowiadał się piękny dzień. Oboje mieliśmy do wykonania pewne zadania. Jak później się okazało nawet mała ilość snu tej nocy nie przeszkodziły nam w osiągnięciu pewnych sukcesów…

P.S Późnym popołudniem wracając już do domu dostałem od niej zdjęcie dzięki któremu moje serce zabiło jeszcze mocniej – puchar za pierwsze miejsce w zawodach otulony jej dłońmi z paznokciami na których były namalowane koniczyny… Przeszedł mnie wtedy dreszcz który pamiętam do dzisiaj…

Przepełniona czystą euforią i ponowną równowagą myśli, po wspólnym śniadaniu mogłam w końcu wrócić do delegacyjnych zadań.

Wierzcie mi lub nie – tamtego dnia w korporacyjnym wyścigu szczurów byłam bezkonkurencyjna – we wszystkim – niczym kierowca Formuły 1 i to w dodatku na podium . Do dziś nie wiem czy szczęście przyniosła mi koniczyna na paznokciach, która kilka dni wcześniej została namalowana na moją prośbę u kosmetyczki czy sprawił to fakt, że Pan X przejechał kilkaset kilometrów żeby się ze mną zobaczyć i obdarować pieszczotami.

P.S Do dziś pamiętam uczucie, którego doznałam czytając wiadomość od Pana X „Jestem w twoim hotelu – wpadasz na drinka?” 😉 – życzę wam wszystkim i każdemu z osobna takiego przeżycia.

Wyświetl komentarzeZamknij komentarze

Napisz komentarz